Wpis
Ciekawa jestem, jakie wytłumaczenia mają wszyscy ci, którzy na Maraton nie przyjechali.
Ja na przykład miałam zajęcia ze studentami jeszcze wtedy, gdy Maraton już się rozpoczął. Dodam, że zajęcia we Wrocławiu, więc sztuka teleportacji byłaby niezbędna, żeby się do Agory dostać.
A co powstrzymało wszystkich innych, maratonujących zdalnie?
Ja akurat spod Leverkusen nie byłabym w stanie się przenieść do Agory inaczej, jak duchem!
Ja niby z Gdańska mogłam dojechać, ale niestety - po południu musiałam być na miejscu :(
W ubiegłym roku, do Juraty miałam zdecydowanie blizej.